Reviews / Animations (2007) / Gondolin.plhttp://www.gondolin.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1899&Itemid=28 Nie ukrywam, że odkąd usłyszałem na żywo muzykę Animations, z niecierpliwością czekałem na ich debiutancki album. Jako, że cały materiał był odegrany na koncercie w Chorzowie (w klubie Champion), wiedziałem dokładnie czego się spodziewać... Byłem przekonany, że materiał może być co najwyżej podrasowany w studio. Spodziewałem się oczywiście albumu gitarowego aż do bólu, albumu skomplikowanego, zakręconego. Domniemywałem nawet, że album jako całość może być trudny do przyswojenia nawet przez miłośników progresywnego grania (za jakiego się uważam). Każda kompozycja z osobna, którą usłyszałem na koncercie zasługiwała według mnie na ocenę maksymalną (oceniając na gorąco). Jednak miałem świadomość, że podanie dużej dawki muzyki tak ekspresyjnej i zawierającej tak wiele motywów może być trudne do pochłonięcia za jednym razem, a dla niektórych zupełnie nie do ogarnięcia. Tym bardziej, że mamy do czynienia z muzyką instrumentalną. Album zaskoczył mnie z dwóch powodów. Okazało się, że na albumie Animations klawisze mają dosyć sporo do powiedzenia. Nie jest to wadą, ale na żywo brzmiało to zdecydowanie bardziej "gitarowo". Klawisze pojawiają się zarówno w tłach, jak i jako instrument prowadzący, niekiedy nawet próbują stawać w szranki z gitarą. Najwięcej jednak, klawisze mają chyba do powiedzenia we wprowadzeniach do utworów. Jeśli już o klawiszach mowa, zaskoczyła mnie też nieco paleta wykorzystanych brzmień, które są częściej elektroniczne niż typowo progresywne... Wpływa to dość znacząco na całokształt wrażenia i może się podobać. Ja jednak jestem zwolennikiem bardziej klasycznego wykorzystania parapetu. Typowo progresywnych brzmień klawiszowych, hammondów, a nawet czystych pianin nie brakuje, ale moim zdaniem zbyt dużo jest motywów zagranych pod Vangelisa, Jarre'a czy klimatycznych wręcz brzmień FXowych... Ok powyżywałem się trochę na klawiszach, przyszła kolej na perkusję. Generalnie zagrana jest świetnie i przyczepię się tylko do brzmienia... moim zdaniem talerze brzmią zbyt płasko, zbyt mało soczyście... Ale kładę to na karb realizacji własnym sumptem i nie będę drążył tematu. Kolejne zaskoczenie - okazało się już po pierwszym przesłuchaniu, że album nie był dla mnie ciężkostrawny. Powiem więcej - naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio zdarzyło mi się przesłuchać jakiś album cztery razy pod rząd! Nie dość, że mamy do czynienia ze świetną gitarową płytą, to konstrukcja całego albumu i właśnie wspomniane klawisze nie pozwalają słuchaczowi znudzić się, czy zagubić w kaskadzie zbyt skomplikowanych solówek. Jedyny moment, który wywołał u mnie zniecierpliwienie za pierwszym odsłuchiwaniem - to wprowadzenie do ostatniego utworu - "Animations". Ale z drugiej strony można się było spodziewać, że utwór 18 minutowy może być wielowątkowy i mieć rozległe wprowadzenie. Jeśli chodzi o gitary, to trzeba powiedzieć, że Aminations to zdecydowanie muzyka dla zwolenników Petrucciego i Satrianiego. Do tego gitarzysta grupy zaskakuje racjonalnym podejściem i zachowaniem zdrowego rozsądku przy stosunku zagranych solówek/popisówek do zagranych melodii. Polecam wam pierwszy raz przesłuchiwać płytę na słuchawkach, album wiele zyskuje, kiedy zdajemy sobie sprawę z zastosowanych rozwiązań i podziałów na kanały nawet w ramach jednego motywu... W tym względzie realizację należy pochwalić... Płyta mimo, że wydana i rozprowadzona przez sam zespół opatrzona jest w profesjonalną szatę graficzną. Sama okładka może przywodzić na myśl grafiki Joachima Luetke. A obrazy we wkładce stylistycznie kojarzą mi się z okładkami Mullmuzzler... A dzięki temu, że płytę można otrzymać bezpośrednio od zespołu, jest ona niedroga... Myślę że warto wysupłać z kieszeni nieco kasiurki i nabyć jeden z najciekawszych polskich albumów progresywnych. Piotrek "Piospy" Spyra Score: 8.75/10 |
MP3 Player |