Reviews / Promo (2006) / Taboohttp://www.taboo.art.pl/view.php?ident=425 Cała sprawa zaczęła się w Grudniu, Roku Pańskiego 2001 w miejscowości Jaworzno, kiedy to perkusista Zbyszek Żyrkowski, gitarzysta Kuba Wąsowicz i basista Bartek Bisaga postanowili wspólnie spróbować sił. Do chłopaków dołącza gitarzysta Kuba Dębski i wspólnie pod nazwą Gitarsis stawiają pierwsze kroki. Krótko później w formacji pojawia się klawiszowiec Tomek Konopka, zespół zaś przemianowuje się na Greengage, a pół roku później na MHz. Grupa działa przez kolejne trzy i pół roku, a przez jej skład przewijają się: Maciek Piech (saksofon), Tomek Gędłek (wokal), Kazek "Melon" Majewski" (saksofon), Paweł Larysz (perkusja). W roku 2006, formacja MHz, chcąc podkreślić zamknięcie pewnego etapu związanego m.in. z niestabilnym składem, zmienia ostatecznie nazwę na Labyrinth.pl i o tym etapie działalności będziemy dziś mówić. Przyznam, że usłyszałem o zespole kilka pochlebnych opinii, niemniej jednak nie miałem jakoś okazji zweryfikować zasłyszanych uwag. Aż tu dnia pewnego Kuba Dębski dał mi do posłuchania płytę-demo. Włożyłem krążek do odtwarzacza, wcisnąłem play i... PEŁNY ODLOT!!!! Takiej dawki energii, wirtuozerii i połamańców się po prostu nie spodziewałem!! No ale od początku. Płyta zawiera dwa instrumentalne utwory: 911 oraz Lost in Infinity, które łącznie trwają 24 minuty. Pierwsze słyszane dźwięki stanowią klimatyczne i trzymające w napięciu wprowadzenie, następnie całość powoli się rozkręca, by po chwili zaserwować nam dawkę brawurowego, żywego i konkretnego progmetalowego mięcha!! Solo gitarowe zagrane z prędkością światła, żywe i pełne polotu klawisze, wplecione krótkie solo na basie no i "biegająca" perkusja! Słychać wyraźną inspiracje wczesnym Dream Theater, nie opuszcza też wrażenie, że muzycy czują ogromną radość z tego, co właśnie wyprawiają! BRAWO!! Aby jednak nie było monotematycznie, po ósmej minucie całość zwalnia, wprowadzając spokojną, relaksującą, elektroniczno-fortepianową atmosferę. Oczywiście po dwunastej minucie znów całość się zmienia i kopie nas po uszach dawkując tym samym ogrom muzycznej energii! Utwór 911 trwa ponad 14 minut i składa się z czterech partów, które płynnie przechodzą jeden w drugi tworząc spójną całość. Lost in Infinity stanowi nieco spokojniejszą, choć równie ciekawą kompozycję. Nastrojowe melodie, przemyślane przejście w szybszą, jednak równie klimatyczną część, liczne łamańce rytmiczne, powrót do wolniejszego tempa i fenomenalna, nastrojowa solówka na gitarze, następnie znów przyspieszenie... Aż trudno sobie wyobrazić, ile pomysłów można zmieścić w niespełna 10-minutowym utworze!! Podsumowując: Muzyka co prawda nie stanowi przełomu w postaci odkryć nowych muzycznych lądów, niemniej jednak reprezentuje wyraźny protest przeciw komercyjnej papce zapychającej ramówki rozgłośni radiowych. Słychać wyraźne wpływy progresywnych filarów, jak twierdzi sam zespół: Dream Theater, Planet X, Toto, Liquid Tension Experiment, Pink Floyd, Steve Vai, Joe Satriani... Każdy z muzyków posiada ogromne umiejętności i zmysł estetyczny, zaś radość bijąca z uprawiania muzyki natychmiast udziela się słuchaczowi. Masa pomysłów, harmonia w pozornym chaosie, łamańce i elementy zaskoczenia, wyścigi i wymiany gitary z klawiszem oraz masa innych detali, dzięki którym miałem (i nadal mam) przeogromną radochę podczas odsłuchów! Jak na płytę-demo brzmienie również przyzwoite i selektywne. Jednak pewna rzecz nie daje mi spokoju, mianowicie, jak zaprezentowałyby się inne kompozycje zespołu z udziałem wokalisty. Przedstawione mi utwory co prawda zajmowały 100% przestrzeni, niemniej jednak inne kawałki mogłyby wypaść bardzo efektownie (wniosek wysnuty na podstawie kontrastu, który odczułem po przesłuchaniu dzieł zespołu Division by Zero zatytułowanych kolejno "Code of Soul" i "Out of Body Experience"). Warto odwiedzić oficjalną stronę zespołu www.labyrinth.pl, na której to w dziale MEDIA znajdziemy odnośniki do opisanych przeze mnie utworów w formacie MP3. Watro też zajrzeć na nieoficjalną stronę zamieszczoną w bijącym ostatnio rekordy popularności serwisie MySpace. Zanim zakończę ten wywód pochwalę się faktem, że miałem możliwość jako pierwszy zapoznać się z "betawersją" nowego, jeszcze nie opublikowanego kawałka formacji, zatytułowanego "Sonic Maze". Jest on bardzo wciągający, nie stroniący od wirtuozerskiej zabawy, zróżnicowany a zarazem wyważony i trochę mniej "dreamowy"... No, na razie tyle, aby nie odsłaniać za dużo... Tradycyjnie, zespołowi życzę dużo sukcesów oraz nieustającej radości i satysfakcji ze swojej pracy, a sam rosnę w radość na myśl, że światek okołoprogmetalowy w naszym kraju zaczyna rozkwitać i co prawa stanowi jeszcze podziemie, ale zyskuje sobie coraz to większe rzesze nie tylko fanów, ale i godnych uwagi wykonawców. Piotr "Kayron Quantor" Grugel Score: 8.5/10 |
MP3 Player |